magnesblog


2010-09-09 21:09:33
rozterki
potrzeba ekshibicjonizmu. bo do kogo mam zadzwonic i sie mu wyzalic? nikomu dupy nie trulam, miedzy wierszami przemycalam gorycz odtruwajac sie. ale teraz jest tego za duzo. po prostu chce mi sie plakac nad swoja glupota. trzesie mnie ze zlosci na sama siebie. dlaczego to wszystko przychodzi mi tak opornie, dlaczego sie tak emocjonuje i dlaczego wszystko sprzysiega sie przeciwko mnie?
nie mam mieszkania. za 2 tygodnie.
nie mam pomyslu na dalsze zycie oprocz wegetacji w szanownej instytucji, ktora jest rewelacyjna, ale w ktorej ja nie potrafie wspolzyc z ludzmi.
nie mam zludzen, co do faceta, ktory zdradzil ze mna swoja zone, ale tak naprawde cierpial z powodu tego, ze zdradzil ja ze mna, a nie z inna. i gdy w rozmowie przemyka jego cien, ciagnie za soba jej cien- ze tak byl nia zafascynowany. a ja nie odczuwam nawet cichej satysfakcji, ze to ja mialam to, co chcialam, chociaz nikt sie nawet nie domysla, tylko czuje rozgoryczenie. znowu stracilam tyle czasu i energii na wizualizacje niemozliwego. i jak stanie przede mna bede najglupsza na swiecie z najwiekszym fochem, ktorego on nie zrozumie. i zamiast cos ratowac, uatrakcyjnic swoj wizerunke, wyjde na wariatke i pograze wszystkozupelnie. nawet jezeli to sa tylko wspomnienia.
jestem za glupia na ten swiat, nie mam skory, tylko naskorek, ktory ciagle zdzieram na wszystkich mozliwych kantach.

skomentuj (1)
2009-07-01 20:10:46
for reasons unknown
generalnie jest spoko. i oby tak zostalo. popioly uczuc ostygly. zapalam sie za to do nowych zyciowych kombinacji, bo zyciowymi planami tego nazwac nie mozna. jestem poddatna na prowokacje i potem mi glupio. bo im starsza tym mniej straszna byc chce.
skomentuj (0)
2009-03-03 23:55:08
give me fire
jestem jednym nerwem czulym na kazdego kopniaka, ktory moze byc tylko mailem lub listem lub inna przeciwnoscia losu, a ja to odbieram jak wyzwanie na ring i od razu sie poddaje. musze czepic sie tego, co mam, w tym znalezc pocieszenie, slabiutkie, ze wcale nie jest gorzej jak bylo, ze nawet jest ciut lepiej. wiele dawnych rzeczy juz nie boli, tabletek depresek juz nie biore, wiosna nadchodzi (nienawidze wiosny, lubie lato, wreszcie jest mi wtedy cieplo). albo ciagle te klocki pod nogami, ciagle wietrzyk w pysio, a nie w zagle... i nie pojawia sie zal czy rozpacz, tylko wkurw. miotanie sie w miejscu, szukanie najszybszych, radykalnych rozwiazan, ktore sa dosc skomplikowane do realizacji, wiec zrealizowane nie beda. mam wrazenie, ze jestem pierdolonym syzyfem, ze mam u nogi same kule, ktore przy kazdym kroku tluka w moja piete achillesa. o, bogowie, dosc, poszukajcie sobie innej ofiary, kurwa..
skomentuj (1)
2009-01-08 18:45:19
A Dustland Fairytale
szast prast i po krzyku. juz nie jestem zakochana. bylo niebiesko przez kilka dni, schudlam...
a potem rzeczywistosc przedswiateczna, swiateczna, sylwestrowa i posylwestrowa dala emocjonalnego czadu i nie chce wiecej. chce spokoju.
skomentuj (1)
2008-12-19 00:02:49
ja sowa
zakochalam sie.
skomentuj (0)
2008-11-12 00:22:03
jesli zechcesz odejsc
zimniej. jeszcze nie tak do konca, ale juz juz. w knajpach zaczelo sie picie. a ja nigdzie nie wychodze, zero stymulacji ze strony znajomych, zero motywacji z wlasnej strony. najlepiej mi u siebie. cieplo. jak zwykle na sranie w banie. od tygodnia czekam na znak zycia od lachudry, prawie rok tego samego i prawie rok wymawiam sobie, ze moglo byc juz po wszystkim. nie trzeba mi tego do niczego. a jednak. samorozdrapywanie i posypywanie sola. w takim nastroju nie nadaje sie do ludzi. ani ludzie do mnie. nie cierpie jego. siebie tez. za glupote. za czekanie. za brak dzialania, brak konsekwencji i konkretow. nie jestem zadowolona. chce mu powiedziec, ze dla mnie znowu jest skonczone.
skomentuj (0)
2008-08-17 22:17:38
to samo od nowa
lato sie konczy. zimne poranki, chlodne wieczory. slonce wczesniej zachodzi...
urlopu nie bedzie w tym roku na plazy, znowu nie bedzie urlopu. ale jakos nawet sie nie chce mi zalowac, pakowac, dupy ruszac. chyba lubie tkwic w marazmie. jedna praca stresuje, druga frustruje, podobnie jak finansowo oplakana/ oplakanie finansowa przyszlosc.
jedynie waga mnie zadowala, bo wolne, lecz zdecydowanie leci w dol i choc taki sukces psychiczny dla samej siebie mi zapewnia.
chwilowe towarzystwo sie wypalilo po chwili, sama nie wiem, dlaczego. czy ja jestem taka nieprzysiadalna w swoim olewactwie czy oni tak prowincjonalni i zakompleksieni. co bylo wieksza zenada do po picia piwem: to, ze wniesli swoje cipsy do knajpy i dawali wyliczona co do centa sume czy to, ze otwarcie zamanifestowalam zamiar nieposiadania potomstwa. oczywiscie mezczyzna wie lepiej i wie lepiej ode mnie, ze ja nie wiem jeszcze, ze chce miec dzieci, bo taki jest instynkt.
moj kochanek lachudra znowu sie przykleja, a mi to rowniez wisi i chociaz juz bylo pieknie i bezbolesnie, po wszystkim po niczym, to daje mu sie kleic.
gdybym zamiast osobowosci lenia pesymisty olewacza wahacza miala osobowosc zimnej suki karierowiczki slodkiej sexi idiotki intelektualistki to bym na zewnatrz prezentowala sie zdecydowanie okazalej.
skomentuj (0)
  księga gości

2010
wrzesień
2009
lipiec
marzec
styczeń
2008
grudzień
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2007
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



:)
:D :D

ja tu jeszcze wrócę...
houston
cycaty
sztywni
krasnolud
evelio
x
diesirae
spodzianka
nemesister
coztego

stymulują
jazzga
bejsi
motylanoga
toydoll
madame
kocie
betty z porcelany
kitschy- babe
nadja