magnesblog |
||||
|
2012-04-17 21:45:42 i co ja robię tu/ cry baby dzisiaj nie wytrzymalam i po 2,5 roku znoszenia idiotycznych wymysłów, egoizmu i hipokryzji szefowej rozpłakałam się przy niej. od 3 miesięcy ciągnę 3 etaty i znoszę jej chimery, naciągam się, żeby wyjść z pracy punktualnie, bo nie odda mi nadgodzin. kombinuję dla niej, gdy chce darmowe bilety, błaźnię się po szacowniejszych od naszej instytucjach naciągając na spotkanie z nią ludzi, którzy wcale nie chcą jej znać. pozwalam się jej wymądrzać w każdej sprawie (od mojego sposobu odżywiania się po odkrycie, że powinnam rzucić studia doktoranckie albo żebym kupiła sobie psa i chodziła z nim na spacer, to wtedy poznam sobie faceta). nie reaguję na tzrykrotne zmiany zdania w najdebilniejszych kwestiach. nie zwracam uwagi na naciąganie finansów. na prywatę. na wykorzystywanie okazji, by wykorzystać kogoś. na adorowanie towarzystwa wzajemnej adoracji. dzisiaj nie wytrzymałam. nie, to nie jest dabeł ubiera się u prady. to jest jakiś obłęd. mam wrażenie, że stoję przed ścianą. tylko taka perpektywa: ściana. chyba sobie jeszcze popłaczę. skomentuj (1) 2012-04-15 22:51:02 niejasności wow. nie byłam tu dawno. i pewnie znowu mnie tu długo nie będzie. ciągle jestem w szacownej instytucji, która mnie coraz bardziej drażni i czuję się jak w potrzasku. nie powinnam bluźnić, mam pracę. pensja marna, perspektywy na karierę żadne, na rozwój minusowe. znowu tracę czas gdzieś. kolejne studia, tym razem ambitniej, bo doktoranckie, mnie przytłaczają. to, co było warte tknięcia rozmyło się w pierdołach. i ciągle odwlekam moment zebrania się w sobie. kolejny weekend z ebayem, kulturą, netem i moimi wkurwiającymi problemikami. nawet dobre znajome drażnia nadpobudliwością i tembrem głosu. wredne, ale pocieszam się myślą, że nie muszę wracać do wrzeszcących bachorów i męża psychotyrana. że nie muszę nic z tych rzeczy. na wiele przyszłych lat. skomentuj (0) 2010-09-09 21:09:33 rozterki potrzeba ekshibicjonizmu. bo do kogo mam zadzwonic i sie mu wyzalic? nikomu dupy nie trulam, miedzy wierszami przemycalam gorycz odtruwajac sie. ale teraz jest tego za duzo. po prostu chce mi sie plakac nad swoja glupota. trzesie mnie ze zlosci na sama siebie. dlaczego to wszystko przychodzi mi tak opornie, dlaczego sie tak emocjonuje i dlaczego wszystko sprzysiega sie przeciwko mnie? nie mam mieszkania. za 2 tygodnie. nie mam pomyslu na dalsze zycie oprocz wegetacji w szanownej instytucji, ktora jest rewelacyjna, ale w ktorej ja nie potrafie wspolzyc z ludzmi. nie mam zludzen, co do faceta, ktory zdradzil ze mna swoja zone, ale tak naprawde cierpial z powodu tego, ze zdradzil ja ze mna, a nie z inna. i gdy w rozmowie przemyka jego cien, ciagnie za soba jej cien- ze tak byl nia zafascynowany. a ja nie odczuwam nawet cichej satysfakcji, ze to ja mialam to, co chcialam, chociaz nikt sie nawet nie domysla, tylko czuje rozgoryczenie. znowu stracilam tyle czasu i energii na wizualizacje niemozliwego. i jak stanie przede mna bede najglupsza na swiecie z najwiekszym fochem, ktorego on nie zrozumie. i zamiast cos ratowac, uatrakcyjnic swoj wizerunke, wyjde na wariatke i pograze wszystkozupelnie. nawet jezeli to sa tylko wspomnienia. jestem za glupia na ten swiat, nie mam skory, tylko naskorek, ktory ciagle zdzieram na wszystkich mozliwych kantach. skomentuj (1) 2009-07-01 20:10:46 for reasons unknown generalnie jest spoko. i oby tak zostalo. popioly uczuc ostygly. zapalam sie za to do nowych zyciowych kombinacji, bo zyciowymi planami tego nazwac nie mozna. jestem poddatna na prowokacje i potem mi glupio. bo im starsza tym mniej straszna byc chce. skomentuj (0) 2009-03-03 23:55:08 give me fire jestem jednym nerwem czulym na kazdego kopniaka, ktory moze byc tylko mailem lub listem lub inna przeciwnoscia losu, a ja to odbieram jak wyzwanie na ring i od razu sie poddaje. musze czepic sie tego, co mam, w tym znalezc pocieszenie, slabiutkie, ze wcale nie jest gorzej jak bylo, ze nawet jest ciut lepiej. wiele dawnych rzeczy juz nie boli, tabletek depresek juz nie biore, wiosna nadchodzi (nienawidze wiosny, lubie lato, wreszcie jest mi wtedy cieplo). albo ciagle te klocki pod nogami, ciagle wietrzyk w pysio, a nie w zagle... i nie pojawia sie zal czy rozpacz, tylko wkurw. miotanie sie w miejscu, szukanie najszybszych, radykalnych rozwiazan, ktore sa dosc skomplikowane do realizacji, wiec zrealizowane nie beda. mam wrazenie, ze jestem pierdolonym syzyfem, ze mam u nogi same kule, ktore przy kazdym kroku tluka w moja piete achillesa. o, bogowie, dosc, poszukajcie sobie innej ofiary, kurwa.. skomentuj (1) 2009-01-08 18:45:19 A Dustland Fairytale szast prast i po krzyku. juz nie jestem zakochana. bylo niebiesko przez kilka dni, schudlam... a potem rzeczywistosc przedswiateczna, swiateczna, sylwestrowa i posylwestrowa dala emocjonalnego czadu i nie chce wiecej. chce spokoju. skomentuj (1) 2008-12-19 00:02:49 ja sowa zakochalam sie. skomentuj (0) |
księga gości 2012 kwiecień 2010 wrzesień 2009 lipiec marzec styczeń 2008 grudzień listopad sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2007 październik lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec :) :D :D ja tu jeszcze wrócę... houston cycaty sztywni krasnolud evelio x diesirae spodzianka nemesister coztego stymulują jazzga bejsi motylanoga toydoll madame kocie betty z porcelany kitschy- babe nadja |
|||
|
|
||||